Publicystyka

75. rocznica bombardowań Hiroszimy i Nagasaki

6 sierpnia 1945 r., siedemdziesiąt pięć lat temu zrzucono bombę atomową na japońskie miasto Hiroszima. Wydarzenie to wywarło ogromny wpływ nie tylko na mentalność narodu japońskiego, ale i na całą ludzkość, która tego dnia po raz pierwszy przekonała się o mrożącej krew w żyłach potędze broni atomowej. Pomimo reperkusji w postaci ofiar liczonych w setkach tysięcy, to właśnie to wydarzenie zadecydowało o bezwarunkowej kapitulacji Japonii i zakończeniu II wojny światowej. Jakie jednak były przyczyny użycia po raz pierwszy w historii broni jądrowej oraz jak wyglądał cały akt zrzucenia bomby? Właśnie to zamierzam przybliżyć w niniejszym artykule.

21 czerwca 1945 r. wojska amerykańskie zajęły leżącą na południu Japonii wyspę Okinawa. Była ona miejscem o ogromnym znaczeniu strategicznym, gdyż pozwalała siłom USA na bezpośrednią inwazję na centralne wyspy japońskie, jednak naczelne dowództwo USA miało wobec tego planu spore wątpliwości. Szacowano, że poziom strat będzie podobny jak w wypadku walk o wspomnianą już wcześniej Okinawę, czyli na poziomie 35 proc. lub inaczej 63 tys. ze 193 tys. żołnierzy. Dodatkowo negatywny wpływ na morale żołnierzy spod amerykańskich sztandarów miała sama postawa wojsk japońskich. Już rok wcześniej japońskie lotnictwo zaczęło używać osławionych oddziałów Kamikaze, zaś do broni zaczęto powoływać siedemnastoletnich chłopców. Powszechny również był widok Japończyków, którzy zamiast oddać się w niewolę, woleli wysadzić się za pomocą grantu. Surowa dyscyplina wojskowa oraz głęboko zakorzeniona kultura bushido nakazywały im honorową śmierć na polu walki lub samobójstwo w razie porażki. Perspektywa walk z wrogiem wykazującym się fanatyzmem na polu walki oraz perspektywa dużych strat w ludziach doprowadziły ostatecznie do podjęcia decyzji o zaniechaniu inwazji. Zdecydowano się na sprawdzone już w Europie tzw. Naloty Dywanowe, czyli zmasowane bombardowania wybranego obszaru w celu całkowitego zniszczenia go. To jednak wciąż było za mało, aby wojskowi z kraju kwitnącej wiśni zaczęli rozważać kapitulację.

Tymczasem 26 lipca 1945 r., podczas mającej miejsce Konferencji Poczdamskiej, przywódcy państw sprzymierzonych postawili przed japońskim rządem ultimatum w postaci aktu bezwarunkowej kapitulacji lub zagłady w razie odmowy. Odpowiedź z Tokio była krótka: jakakolwiek kapitulacja nie wchodzi w grę. Amerykańskie dowództwo postanowiło złamać japońskiego ducha walki najnowszym typem broni, który jeszcze nie był znany nikomu – bombą atomową.

6 sierpnia 1945 r. z wyspy Tinian na archipelagu Marianów wystartował bombowiec Boeing B-29 „Enola Gay” pilotowany przez pułkownika Paula Tibbetsa, z przygotowaną do zrzucenia bombą jądrową o kryptonimie „Little Boy”. Około godziny ósmej piętnaście bombowiec pojawił się nad Hiroszimą i zrzucił „Little Boy’a” na miasto, w którym nieświadomi zagrożenia mieszkańcy zmierzali do swoich miejsc pracy, szkół i sklepów. Z rutyny dnia codziennego wyrwała ich eksplozja jądrowa, która pozbawiła życia 140 tys. cywilów.

Jako członkowie Szczecińskiego Klubu Azji co roku pamiętamy o tych przykrych wydarzeniach i staramy się, aby pamięć o nich nie zanikła w naszym kraju, który również został okrutnie doświadczony II wojną światową. Zatrzymajmy się dzisiaj na chwilę, niezależnie od pory dnia czy miejsca i pomyślmy o wszystkich mieszkańcach Hiroszimy.