Publicystyka

Żydowski azyl w Szanghaju

Rodzina Jakobsbergów była jedną z wielu żydowskich rodzin zamieszkujących Szczecin na początku lat trzydziestych XX w. Siegfried Jakobsberg był kuśnierzem, z żoną Betti przy dzisiejszej ulicy Wojska Polskiego 4 prowadzili sklep z futrami i kapeluszami. Był kombatantem I wojny światowej, otrzymał Krzyż Honorowy i specjalny dyplom. Życie układało się dobrze, jednak do czasu.

Betti Jakobsberg przed sklepem w Szczecinie, lata 20. XX w

W 1916 r. na świat przyszedł syn Walter, który w połowie lat trzydziestych XX w. objął posadę w jednym ze szczecińskich banków. Życie Żydów w III Rzeszy stawało się coraz trudniejsze. W nocy z 9 na 10 listopada 1938 r. miała miejsc tzw. Noc Kryształowa. W całych Niemczech doszło do zorganizowanych ataków na synagogi, sklepy i domy żydowskie. W Szczecinie nazistowskie bojówki również spaliły miejscową synagogę. Podpalono też wiele innych budynków, w tym kaplicę na cmentarzu żydowskim przy dzisiejszej ulicy Ojca Benzyma. Następnego dnia wszyscy mężczyźni ze szczecińskiej wspólnoty żydowskiej zostali aresztowani i wysłani do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen niedaleko Berlina.

Siegfried i Betti Jakobsbergowie z synem Walterem na spacerze w Lesie Arkońskim w Szczecinie, 1919 r
Siegfried i Walter w Berlinie przed wyjazdem do Szanghaju

Wśród wywiezionych do obozu znaleźli się również Siegfried i Walter Jakobsbergowie. Jeszcze wówczas nazistowskie władze nie wpadły na upiorny pomysł masowej zagłady tego narodu, chętnie natomiast pozbywały się ze swojego państwa obywateli żydowskich. Obóz można było opuścić, jeśli przekonało się władze o swoim wyjeździe z Niemiec. Betti, żonie Siegfrieda, udało się zdobyć fałszywe dokumenty na wyjazd do Szanghaju. To wystarczyło, żeby wydostać ich z obozu. Dokumenty były fałszywe, niemniej jednak pomysł wyjazdu do Szanghaju wcale nie był fikcyjny. Jakobsbergowie dobrze przewidywali, że zaostrzająca się z miesiąca na miesiąc sytuacja w Niemczech nie daje nadziei na przyszłe życie w tym państwie.

Dokumenty Siegfrieda
Dokumenty Siegfrieda

Siegfried i Walter wrócili do Szczecina. Zapadła wówczas ostateczna decyzja. Rodzinie udało się zdobyć prawdziwe bilety na statek do Szanghaju. Wiosną 1939 r. Jakobsbergowie opuścili Szczecin i wyjechali do Berlina. Tam niestety w niewyjaśnionych do końca okolicznościach zmarła Betti. Był to wstrząs, który jednak nie zmienił planów pozostałych członków rodziny. Walter z ojcem i wujem przedostali się do Triestu nad Adriatykiem, gdzie w połowie czerwca 1939 r. zamustrowali się na statek s/s „Conte Rosso” i udali się do Chin.

Dlaczego jednak Chiny, dlaczego Szanghaj? Pierwsza grupa około 700 Żydów sefardyjskich dotarła do tego miasta z Iraku już w połowie XIX w. Znacznie liczniejsza, bo licząca kilka tysięcy osób fala Żydów aszkenazyjskich przybyła do Szanghaju z Rosji po rewolucji październikowej w 1917 r. Po dojściu Adolfa Hitlera do władzy w 1933 r. coraz większa liczba Żydów austriackich i niemieckich szukała schronienia za granicą. Kolejne kraje odmawiały jednak pomocy. Okupowany wówczas przez Japończyków Szanghaj, gdzie do  sierpnia 1939 r. nie były wymagane żadne wizy, okazał się jedynym możliwym wyborem. O ile pod koniec 1938 r. do Szanghaju przybyło około 1,5 tys. uchodźców żydowskich, to już rok później liczba ta wzrosła do 17 tys.

Po przeszło trzech tygodniach podróży 9 lipca 1939 r. rodzina Jakobsbergów dotarła do Szanghaju. Zejście ze statku było nie lada szokiem. Przez trzy tygodnie wszyscy na europejskim liniowcu obsługiwani byli przez umundurowanych stewardów, nagle musieli stanąć w długiej kolejce do polowej kuchni, żeby otrzymać miskę zupy. Wszyscy trafili do getta w dzielnicy Hongkew (dziś Hongkou). Społeczność żydowska była zaradna i szybko przystosowała się do panujących warunków. W pewnym momencie okolice Chusan Road nazywano nawet „małym Wiedniem”, ze względu na licznie zakładane przez Żydów w tym miejscu kawiarnie, kluby nocne, sklepy czy piekarnie – wszystko w europejskim stylu. Nie wszystkim układało się jednak tak dobrze. Utworzony w Stanach Zjednoczonych w 1938 r. Komitet Pomocy Europejskim Uchodźcom Żydowskim w Szanghaju miał pełne ręce roboty. Udzielał pomocy finansowej, rozdawał żywność czy pomagał w znalezieniu zakwaterowania przeszło połowie żydowskich uchodźców. Zorganizowano pięć schronisk, tzw. Heime. Były to najczęściej osiedla baraków wyposażonych w twarde, wąskie prycze. W jednych pomieszczeniach spało od kilku do nawet 150 osób.

Walter Jakobsberg na promenadzie w Szanghaju, 1940-1941

Siegriedowi udało się kupić dom na obrzeżach getta. Otworzył też sklep krawiecki. Walter natomiast zaczął pracę jako tłumacz. Współpracował z chińskim tłumaczem Chenem. Ten przekładał dokumenty na język angielski, które Walter tłumaczył na język niemiecki. Obaj służyli zarówno chińskim sądom, jak i społeczności żydowskich uchodźców. Jeszcze w 1940 r. Siegfried ponownie ożenił się. Poślubił Reginę Leib Klaus, niestety również druga żona zmarła po kilku latach.

Chen, chiński tłumacz współpracujący z Walterem Jakobsbergiem
Rodzina Chena

Na przełomie 1940 i 1941 r. schronienie w Szanghaju znalazła także grupa przeszło dwóch tysięcy Żydów z Polski, którzy dotarli tam po długiej podróży przez cały Związek Sowiecki i Japonię. Sytuacja społeczności żydowskiej w okupowanym przez Japończyków Szanghaju zmieniła się wyraźnie po ataku Japończyków na Pearl Harbor i przystąpieniu do wojny Stanów Zjednoczonych. Przepływ funduszy z USA do Chin, który organizował dotąd Komitet Pomocy, został praktycznie uniemożliwiony. To zaś wpłynęło wyraźnie na egzystencję żydowskich uchodźców. Coraz więcej traciło pracę, coraz więcej głodowało. Choć życie nie było łatwe, to było bez porównania pod każdym względem lepsze od sytuacji, którą przeżywali w tym samym czasie pozostający przy życiu europejscy Żydzi. Niedługo przed zakończeniem wojny szanghajskie Hongkew zostało zbombardowane przez Amerykanów. Zginęły setki Chińczyków, również kilkudziesięciu uchodźców żydowskich. Koniec wojny i wejście wojsk amerykańskich do Szanghaju przywitano z wielkim entuzjazmem. Trzeba było rozpocząć plany na przyszłość.

Jakobsbergowie mieli krewnych w Stanach Zjednoczonych. Z ich pomocą uzyskali dokumenty imigracyjne i w styczniu 1947 r. na pokładzie statku s/s „Gordon” opuścili Szanghaj i dotarli do San Francisco. Następnie koleją pojechali do Nowego Jorku, gdzie Walter spotkał się ze swoją dawną narzeczoną. Hanne Loewenthal również pochodziła ze Szczecina. Również zdołała uciec przed Zagładą. W kwietniu 1939 r. opuściła Niemcy i przez Anglię dotarła do Nowego Jorku. W lutym 1947 r. Walter i Hanna pobrali się i osiedlili w Nowym Jorku, z którym związali się do końca życia w latach dziewięćdziesiątych XX w.


Zdjęcia pochodzą ze zbiorów United States Holocaust Memorial Museum