Publicystyka

ASG oczami rekonstruktora – wrażenia z imprezy 9ROTA II

W dniach 4-5.09.2021 w Woli Wodyńskiej miałem okazję brać udział w scenariuszu airsoftowym „9ROTA” rozgrywającym się w czasach radzieckiej interwencji w Afganistanie (Lata 1979 – 1989). Za organizację wydarzenia odpowiadają te same osoby, tworzące również LARP „Misja Afganistan”, który ostatnimi czasy stał się jednym z najpopularniejszych wydarzeń w tej branży. Jeśli jesteście ciekawi jakie są moje odczucia z imprezy i czy moim zdaniem warto oczekiwać na kolejną edycję, to zapraszam serdecznie do lektury.


Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że była to moja pierwsza impreza tego typu (do tej pory uczestniczyłem w niedzielnych strzelankach za pośrednictwem forum Taktycznyszczecin.pl) oraz, że zajmuję się rekonstrukcją historyczną afgańskich mudżahedinów z okresu wojny radziecko afgańskiej. Moją opinię proszę brać zatem z pewną dozą dystansu, gdyż znajdą się tu rzeczy które będę wychwalał, jak i takie, przy których czułem niesmak, a inny gracz mógłby mieć zupełnie odmienne zdanie.

Droga do celu

Scenariusz odbył się na poligonie „Camp Wola” w Woli Wodyńskiej (powiat siedlecki, województwo mazowieckie). Jego teren obfituje w wiele obiektów takich jak okopy, bunkry, forty, a nawet wioskę czy wraki pojazdów. Uatrakcyjnia to znacznie rozgrywkę w porównaniu do typowej niedzielnej strzelanki w lesie. Dodatkowo, na jego terenie znajdują się liczne zabudowania w postaci domków oraz koszarowca z łazienkami i ciepłą wodą, co w przypadku imprez militarnych stanowi znaczne udogodnienie.

Niestety, jeżeli nie posiada się własnego samochodu lub zmotoryzowanych znajomych, dojazd tam będzie bardzo ciężki. Aby dotrzeć na miejsce pociągiem ze Szczecina, konieczna była przesiadka w Warszawie, a następnie w Siedlcach odnalezienie odpowiedniego autobusu. Okazało się, że rozkłady jazdy autobusów zamieszczone w Internecie różnią się od rzeczywistych, więc aby dotrzeć do poligonu musiałem często pytać o drogę miejscowych ludzi, ale ostatecznie się udało. Należy mieć na uwadze, że autobusy w kierunku Wola Wodyńska – Siedlce nie kursują w weekendy i tu od razu zaznaczam… NAPRAWDĘ WARTO!

Mapa 9ROTA II
Mapa terenu, na którym odbywała się rozgrywka. Źródło: strona wydarzenia 9 Рота II Операция „Автобус”
Jeden z fortów znajdujących się na terenie gry. Źródło: Fanpage Frontowiec.com

Zasady i przebieg gry

Rozgrywka polegała na starciu dwóch drużyn: mudżahedinów oraz armii radzieckiej. Zwycięzcę wyłaniano na podstawie tego, która strona zdobędzie więcej punktów. Celem mudżahedinów było zatrzymywanie konwojów oraz zdobywanie i utrzymywanie posterunków. Z kolei żołnierze sowieccy mieli za zadanie utrzymywanie drożności drogi dla konwojów, ich eskortę oraz zdobywanie i utrzymywanie posterunków. Dodatkowe punkty można było otrzymać poprzez eliminację dowódców oraz wykonywanie zadań dodatkowych.

Ja należałem do drużyny afgańskich partyzantów. Mechanika rozgrywki pozwalała w znacznym stopniu wczuć się w realia konfliktu. Konwoje składały się z prawdziwych pojazdów wojskowych takich jak samochody terenowe UAZ czy transporter opancerzony SCOT. Większość aktywności pobocznych nawiązywała do charakteru walk w tamtym okresie, jak np. zadanie polegające na obronie wyrzutni rakiet wycelowanej w obóz przeciwnika.

W celu oznaczenia, która strona konfliktu kontroluje dany fragment terenu, zastosowano sztandary. Sowieci mieli wszystkim dobrze znaną czerwoną flagę z sierpem i młotem. Jako oznaczenie stronnictwa mudżahedinów zastosowano flagę partii Jamiat e Islami (per: Islamskie Społeczeństwo), która walczyła m. in. w dolinie Pandżisziru pod dowództwem Ahmada Szah Masuda. Niewielki smaczek, a jednak cieszy. Gracze grali fair play i nie spotkałem się z przypadkami nieprzyznawania się do trafień czy innych poważnych konfliktów (No… może było jedno takie zdarzenie, ale szybko zostało zażegnane).

Mój strój afgańskiego mudżahedina. Źródło: Fanpage Frontowiec.com
Transporter opancerzony SCOT. Źródło: Fanpage Frontowiec.com
Wojska sowieckie eskortujące konwój. Źródło: Fanpage Frontowiec.com

Łyżka dziegciu w beczce miodu

Pomimo wielu wspomnianych zalet, wydarzenie miało także swoje wady. W evencie uczestniczyło 94 graczy, z czego 26 należało do stronnictwa mudżahedinów, co na samym początku powodowało spore zaburzenia balansu. Dodatkowo, strona sowiecka była wyposażona w pojazdy opancerzone, co potęgowało ten problem. Opozycja nie posiadała chociażby wystarczających sił na utrzymanie posterunków, za których kontrolowanie otrzymywano punkty. Mechanika zwalczania pojazdów była moim zdaniem niewystarczająco zbalansowana, choć część graczy z którymi rozmawiałem po rozgrywce była odmiennego zdania. Aby unieszkodliwić pojazd, należało rzucić żółtą flarę pod obrys pojazdu lub strzelić w przednią szybę za pomocą markera paintballowego, co było zadaniem bardzo trudnym lub czasami nawet niewykonalnym. Występował zakaz strzelania z replik broni palnej do pojazdów z których nie był prowadzony ogień. Strona sowiecka posiadała przewagę zasięgu w stosunku do broni przeciwpancernej (marker strzelał na niewielką odległość w porównaniu do repliki ASG), przewagę liczebną oraz taktyczną, gdyż partyzanci mogli odpowiadać ogniem tylko wtedy, gdy ostrzał rozpocznie z pojazdów strona przeciwna.

Jeżeli uważacie inaczej, proszę o waszą opinię w komentarzu pod postem na Facebooku. Chętnie poznam kontrargumenty. Znaczne grono graczy, pomimo uczciwej gry i życzliwego zachowania, niestety nie wykazało się wiedzą na temat odgrywanego konfliktu. I tak miałem do czynienia m. in. z okrzykami „Talibowie do boju” czy „Araby atakują”, co przynajmniej dla mnie powodowało niesmak. Niestety muszę też wspomnieć o utrudnionym kontakcie z organizatorem przed imprezą. Odpowiedzi na nurtujące nie tylko mnie pytania otrzymano dopiero niecały tydzień przed terminem rozpoczęcia eventu. Przed rezygnacją z udziału powstrzymali mnie znajomi, którzy uczestniczyli w LARP’ie Misja Afganistan oraz ich opinia na temat rzetelności organizatorów.

Podsumowanie

Mój udział w scenariuszu „9ROTA” oceniam jak najbardziej pozytywnie. Pomimo wielu przeciwności, my jako mudżahedini przegraliśmy niewielką różnicą punktów i stanowiliśmy znaczne wyzwanie dla strony przeciwnej. Liczę na to (a zapewne tak będzie), że kolejne edycje będą coraz lepsze, a wszelkie niedociągnięcia usuwane. Chciałbym jednak uczulić rekonstruktorów tego okresu, aby nie nastawiali się na maksymalnie wierne odwzorowanie walk na terenie ówczesnego Afganistanu, gdyż mogą się zawieźć. Ja na pewno zjawię ponownie na następnej edycji.


Pisał dla Was Afgan, rekonstruktor amator afgańskich partyzantów z okresu radzieckiej interwencji z lat 1979 – 1989 oraz długoletni gracz airsoftu.